Ciągle w rozsypce. W napięciu czekając na jakąś zmianę, szukając złotego środka na ból i grzech. Zawsze zaczynając i nie kończąc...
Tak mniej więcej wygląda moja codzienność, niby nic niezwykłego, przecież każdy tak ma.
Przeczytałam dzisiaj artykuł o angielskiej młodzieży i coś mnie tknęło, te wszystkie rozruby na ulicach, podpalone budynki i samochody... kto te dzieciaki wychowywał? Przyczyn jest wiele: obojętność ludzi dorosłych, rozbite małżeństwa, brak ludzi z których można by było brać dobry przykład.
Teraz nasza rzeczywistość. Dziewczyny, już 13/14 letnie, chodzące do solarium niemalże codziennie, ubierające się ,,zbyt wyzywająco''. Pornografia i wulgaryzmy jako chleb powszedni. Ogólna niemrawość, zabieganie... jeśli z tym nic nie zrobimy to możemy już niedługo przypominać Anglię. Tam gdzie zapomina się o pewnych wartościach( nie mówię tu nawet o religii choć uważam się za osobę wierzącą) zatracają wszystko inne.
Ktoś może się ze mną nie zgadzać, powiem jedno, bardzo chciałabym się mylić.